Marta Cholewa, V rok astronomii, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu
W zasadzie już od dziecka wiedziałam, że chcę być naukowcem. Jako mała dziewczynka jeszcze nie wiedziałam, czym dokładnie mogę się zajmować. Z czasem odkryłam, że książki, po które najczęściej sięgam, dotyczą astronomii.
Jestem z okolic Gdańska, ale ponieważ w Polsce astronomię można studiować tylko na kilku uczelniach, musiałam się zdecydować na wyjazd. Wybrałam Toruń − nie tylko dlatego, że tu miałam najbliżej, ale też − bo astronomia na UMK to studia bardzo dobre: mamy zajęcia praktyczne (w obserwatorium) i teoretyczne (na początku dużo fizyki i matematyki oraz programowania). Od I roku możemy rozwijać się naukowo: dużo pracujemy z teleskopami, możemy brać udział w projektach naukowych, stażach itp. Ja na przykład odbyłam dziesięciotygodniowy staż w Holandii w Instytucie ASTRON i pracowałam tam nad własnym projektem naukowym. Ten staż jest bardzo prestiżowy: każdego roku zapraszanych jest tylko około 5 studentów z całego świata i do tej pory nie było tam nikogo z Polski.
Dziewczyny na wydziale? Tu naprawdę nie ma podziału na dziewczyny i chłopaków, dla każdego jest tu miejsce. Nigdy nie odczułam, że przez fakt, że jestem dziewczyną, ktoś mnie inaczej traktuje.
Według mnie astronomia jest kierunkiem dobrym dla tych, którzy lubią rozwiązywać problemy, zagadki i doszukiwać się prawdy w tym, co obserwują. To studia dla osób dociekliwych, o analitycznych umysłach. Trzeba też pamiętać, że astronomia to bardzo kameralny kierunek − ja zaczynałam w grupie 10 osób, teraz zostało nas dwie. Ta sytuacja ma same zalety − nie jesteśmy anonimowi, wszyscy prowadzący zajęcia nas znają i rodzi to taką atmosferę wsparcia, motywuje do naukowej aktywności oraz sprzyja dogłębnemu poznawaniu tej dyscypliny naukowej.
Moją pasją od II roku studiów jest radioastronomia − obserwuję jeden z niewielu obecnie znanych magnetarów (namagnesowanych gwiazd neutronowych, które wysyłają impulsy radiowe) i staram się odkryć, czy są związane z szybkimi błyskami radiowymi (FRB). To obecnie jedna z największych zagadek radioastronomii. Planuję ten temat dalej zgłębiać na studiach doktoranckich. W karierze naukowej podoba mi się to, że zawsze jest coś do rozwiązania, nie wykonuje się stale tych samych zadań, ale każdy dzień może być inny, przynieść coś nieoczekiwanego. I nawet jeśli to będzie porażka, jeśli okaże się, że mieliśmy mylne założenia, to i tak zyskamy wiedzę i taka błędna hipoteza też wniesie bardzo dużo do ogólnej wiedzy. To pasjonujące!



