• Patronują

Anna Drabczyk, doktorantka w dyscyplinie inżynierii chemicznej, Wydział Inżynierii i Technologii Chemicznej, Politechnika Krakowska

W zasadzie od dziecka miałam dryg do zajęć związanych z chemią i takim inżynierskim „majsterkowaniem”. Moją ulubioną bajką było Laboratorium Dextera i podobne historie, w których bohaterowie byli naukowcami czy wynalazcami. Poza tym mój dziadek miał warsztat, w którym pozwalał nam buszować i bawić się różnymi narzędziami. Później był oczywiście serial Breaking Bad, a następnie wybór liceum i klasy o profilu biologiczno-chemicznym.

Na studia na Politechnice Krakowskiej zdecydowałam się dlatego, że szukałam uczelni blisko rodzinnego domu - pochodzę z Wadowic - a jednocześnie takiej, która daje możliwość zdobycia zarówno dyplomu inżyniera, jak i magistra. Technologię chemiczną wybrałam z kilku powodów. Po pierwsze, ze względu na moją wieloletnią pasję do chemii. Po drugie, w liceum miałam świetną nauczycielkę tego przedmiotu, która tylko utwierdziła mnie w tych zainteresowaniach. Po trzecie, inspirowała mnie także moja kuzynka, studiująca farmację na Uniwersytecie w Wiedniu. Kiedy odwiedzałam ją podczas wakacji, widziałam, czego się uczy i jak wygląda ten świat od środka. Bardzo mi się to podobało. Chciałam wybrać coś zbliżonego - pracować z lekami - ale bardziej interesowało mnie ich projektowanie i wytwarzanie niż praca w aptece i kontakt z pacjentem.

Nigdy nie przyszło mi do głowy, by rozważać wybór uczelni przez pryzmat tego, czy przeważają na niej mężczyźni czy kobiety. Uważam, że przy podejmowaniu takich decyzji trzeba patrzeć przede wszystkim na siebie - na to, co jest dla nas dobre, zgodne z naszymi zainteresowaniami i daje nam satysfakcję. A jeśli ktoś mówi dziewczynie, że dany kierunek czy uczelnia nie są dla kobiet, to więcej mówi to o nim samym niż o niej.

Moim zdaniem przy wyborze ścieżki kształcenia warto kierować się pasją i autentycznym zainteresowaniem. W życiu najważniejsze nie jest to, ile ktoś już wie na starcie, ale czy ma ambicję, determinację i prawdziwą chęć działania. Osoba, która chce się rozwijać i jest gotowa pracować, z czasem nauczy się wszystkiego, nawet jeśli na początku nie ma jeszcze odpowiedniej wiedzy czy umiejętności. Z kolei sama wiedza, bez zaangażowania i bez chęci wykorzystywania jej w praktyce, często nie wystarcza. To właśnie zapał i konsekwencja sprawiają, że człowiek się rozwija i realnie idzie do przodu.

Po kilku latach na uczelni widzę też, jak bardzo Politechnika Krakowska zmienia się na korzyść studentów. Kiedy zaczynałam studia, nie było aż tylu projektów i możliwości angażowania się w dodatkowe działania. Dziś jest ich naprawdę dużo - także tych realizowanych we współpracy z firmami biotechnologicznymi. Każdy, kto nie chce biernie przejść przez studia, może dzięki takim inicjatywom zdobyć cenne doświadczenie i zbudować mocne CV, które później zostanie docenione przez pracodawców.

Bardzo bliskie jest mi podejście, by być otwartym na nowe możliwości. Sama zwykle wychodzę z założenia, że warto próbować, bo najwyżej można z czegoś zrezygnować, jeśli okaże się, że to nie jest właściwy kierunek. Lepiej jednak dać sobie szansę, niż później żałować, że z niej się nie skorzystało. Dlatego zachęcałabym przede wszystkim do tego, by nie kierować się strachem - pytać, szukać okazji dla siebie, próbować i odważnie iść własną drogą.